Święci jak z horroru

Święci w chrześcijaństwie oficjalnie mają być pośrednikami między człowiekiem a bóstwem. W kulturze ludowej ich rola nieraz odbiega od tej definicji i bardziej sami przypominają bóstwa w politeistycznej religii (tak ich zresztą nieraz wprost określano, np. piwny bóg, kurzy bóg, koński bóg, Kasjan-bóg [1] [jeszcze do niego przejdziemy] u Słowian Wschodnich, drzewiańskopołabskie büzą „święty obrazek, figurka”, etymologicznie „bożę” [2], identycznie na Rusi nazywano ikony bogami [1]). Weszli w buty rodzimych słowiańskich bóstw – przynoszą wiosnę, zsyłają deszcz, władają piorunami. Ich moc wykorzystuje się w zamawianiach i zaklęciach. Na ogół ludzie widzą w nich cechy dobroczynne – ale wiedzą, że potrafią karać za złamanie zakazu (np. Piotr Palikopa pali zboże, jeśli gospodarz miga się od udziału w tłoce w jego dzień [3], Pjatnica zsyła koszmary jeśli prząść w piątek [1]). Ale są też bardziej złowieszczy święci – lepiej z nimi nie zadzierać i co do joty wypełniać zakazy związane z ich dniami. Ich postacie związane są z okresem przełomu zimy i wiosny, który kojarzy się z pogodową huśtawką (w marcu jak w garncu). Częste są wtedy wichury i orkany. W tym czasie zaczyna się chrześcijański post. Co jeszcze można powiedzieć o tym okresie? Wiadomo, że na Rusi do XIII wieku nowy rok rozpoczynał się 1 marca. Ślady takich wczesnowiosennych obchodów noworocznych mamy też u innych ludów słowiańskich (letnik, gaik, nowe latko) [4][5]. Grożące wówczas (na przełomie starego i nowego roku, na początku postu wielkanocnego) niebezpieczeństwo, kłopoty podkreślano negatywnymi epitetami takimi jak: krótki, kusy, chromy, krzywy, suchy (sucha środa – Środa Popielcowa), głuchy, szalony, wilczy itp. [5] Przechodząc do rzeczy – przedstawmy św. Kasjana, zwanego Niemiłosiernym i św. Teodora.

Święty Kasjan

Oficjalny życiorys:

Jan Kasjan urodził się prawdopodobnie ok. 360 r. w Scytii Mniejszej (obecna Dobrudża, podzielona między Bułgarię i Rumunię), zdaniem innych w Galii. Był mnichem w Betlejem, później około dziesięciu lat wędrował po Egipcie, odwiedzając różne klasztory i pustelnie w celu poznania ich reguł i obyczajów. Ok. 400 roku został w Konstantynopolu wyświęcony na diakona. Później przeniósł się do Marsylii, gdzie założył dwa klasztory (męski i żeński). Uchodzi za jednego z najwybitniejszych pisarzy chrześcijaństwa (pisał o zasadach życia zakonnego, opierając się na wzorcach poznanych na wschodzie) [6][7].

Ludowe legendy i wierzenia

Delikatnie mówiąc, mało wspólnego z oficjalnym żywotem tego świętego ma sposób, w jaki go przedstawiano w kulturze ludowej Słowian Wschodnich.

Ma być bogaty i leniwy, istny „książęcy syn”. Kłótnik, raptus, nie stroni od wypitki [8] (trzy imieniny spędzał pijany, czwarte trzeźwy – jedno z ludowych uzasadnień dla święta 29 II, raz na cztery lata) [7]. Wierzono, że zrobił pierwszy sierp i kosę (ze względu na imię?), kalecząc przy tym trzech swoich braci [8]. Istnieją rosyjskie powiedzenia Kasjan na szto nie wzglaniet, wsio wianiet „Na co K. nie spojrzy, wszystko więdnie”, Kasjan głazom kosit „Kasjan kosi spojrzeniem [lub: zezuje]” [5], Kasjan na narod – narodu tiażeło, Kasjan na trawu – trawa sochniet, Kasjan na skot – skot dochniet „Kasjan na ludzi – ludziom ciężko, Kasjan na trawę – trawa schnie, Kasjan na bydło – bydło zdycha” [7].

Przedstawiany i w postaci niezupełnie ludzkiej: z ogromnymi, przerośniętymi powiekami (jak Parszywy Buniaka z folkloru wołyńskiego albo gogolowski Wij), zezowaty, o śmiercionośnym spojrzeniu (znów jak Wij u Gogola), czarny i włochaty stwór, zasypany ziemią w jamie albo mieszkaniec ciemnej pieczary. 29 lutego nieczysta siła podnosi mu powieki, wtedy ludzi i zwierzęta porażają choroby, na pola spada nieurodzaj, lasy zasychają [8]. Zauważalne są paralele z niektórymi słowiańskimi wyobrażeniami wiatru: wiatr-mieszkaniec przepaści, jam, pieczar; ślepy starzec próbujący zatkać dziurę, z której wieje wiatr [8]. Według podania z guberni wołogdyjskiej, Kasjan jest władcą wszystkich wiatrów, które trzyma na 12 łańcuchach z 12 zamkami. Jeśli zechce, może spuścić wiatr na ziemię i nasłać na ludzi i bydło morowe powietrze. W guberni wiackiej dodawano, że sam Bóg polecił obraz św. Kasjana umieszczać na tylnej ścianie cerkwi (nad wejściem) [9].

kadr z horroru „Wij” w reż. K. Jerszowa i G. Kropaczowa, z roku 1967; w filmie Wij występuje jako arcydemon, który umożliwia przełamanie ochronnej magii głównego bohatera

Święty Kasjan został ukarany za to, że bojąc się zabrudzić swoją szatę, nie pomógł chłopu wyciągnąć wóz, który ugrzązł w błocie. Zrobił to za niego św. Mikołaj. Gdy o wszystkim dowiedział się Bóg, sprawił, że Kasjan ma swoje święto jedynie co 4 lata. Wg innych wersji nie chciał naprawić złamanej osi, nie pomógł wdowie, oczerniał św. Mikołaja, który ratował tonący statek, podpalił wąsy Janowi Chrzcicielowi [8].

Mówiono nawet, że gdy Bóg planował strącić Szatana i jego zastępy z nieba, Kasjan spiskował z Szatanem. Później zaczęło go jednak dręczyć sumienie i pokajał się za swoje przewiny, ale Bóg kazał aniołowi zakuć go w łańcuchy i bić młotem, a wypuszczać co cztery lata [9].

Według na wpół ludowej legendy, Kasjan został w dzieciństwie wykradziony i wychowany przez biesy. Pewnego razy św. Bazyli z Cezaryi, sprawując liturgię, zauważył Kasjana w „biesowskim” odzieniu i zdzielił go krzyżem po głowie. Krzyż odbił się na czole Kasjana znamieniem, które od tej pory „paliło” biesy, gdy tylko zbliżył się ku nim. Wysłuchując modlitw Bazylego, Bóg obdarzył też Kasjana ludzką mową i mógł on zostać lektorem, a w końcu biskupem [7].

Żeby ustrzec się niszczycielskiej mocy Kasjana, należało przestrzegać w jego dzień pewnych zakazów. Starano się nie wychodzić z domu, nie wypuszczać zwierząt, do wschodu słońca albo do obiadu pozostawano w łóżku. W odstawkę szły wszelkie roboty, inaczej rozbolałyby ręce; niewskazane było brać ślub w ten dzień. Wierzono, że Kasjan „zawraca głowę” kurczętom (które giną albo zmieniają się w pokraki), że kto urodzi się 29 II, będzie całe życie nieszczęśliwy [5].

Podobne zakazy dotyczyły też dnia Zwiastowania (Błagowieszczenije) 25 marca. Nie wolno w ten dzień strzyc owiec, rozpoczynać prac, wypuszczać krów z obory. Dzień ten ma sprzyjać kłótniom, skandalom, nieporozumieniom. Starano się spędzić ten dzień w domu, w ciszy i bezczynności. Warto przypomnieć, że święto Zwiastowania, bliskie wiosennej równonocy, w polskiej tradycji kojarzyło się silnie z końcem zimy i początkiem wiosny (Matka Boska Roztworna – otwiera ziemię, Matka Boska Rozgrzewna – ogrzewa ziemię, Matka Boska Strumienna – za jej sprawą puszczają lody) [5][10].

Komentarz

Groźne właściwości tego świętego można częściowo tłumaczyć wypadaniem jego dnia na granicy starego i nowego roku, w czasie rozprzężenia zwykłego porządku, gdy przejawiają się moce na codzień ukryte lub związane. Możliwe również, że miesiąc luty uważano za „chromy”, pechowy z tytułu jego nietypowej krótkości. Część badaczy uważa, że na obraz świętego wpłynął słowiański bóg Strzybóg. Jego imię bywa wiązane z prasł. *sterti „rozpościerać, rozciągać, rozkładać” (por. łac. sterno „rozścielam, rozciągam, powalam na ziemię”, gr. stornymi „ścielę, rozrzucam, rozkładam”) bądź z wyrazem *sъterti (scs. sъtrěti „zetrzeć, zburzyć”); wydaje się on mieć w „Słowie o wyprawie Igora” rolę przeciwstawną do Dadźboga (z jednej strony wnuki Dadźboga – Rusini, z drugiej strony wiatry-wnuki Strzyboga niosące strzały połowieckie od morza) [11]. Władanie wiatrami łączy się tutaj z sianiem zniszczenia, i odpowiada to postrzeganiu wiatru, wichury w słowiańskim folklorze (jako siły często destrukcyjnej i groźnej, związanej z duszami zmarłych i chorobami). Być może, zbliżałoby to Strzyboga do bóstw takich jak hinduski Rudra (gniewny bóg śmiercionośnej burzy, a także patron tego, czego nie ujarzmiła cywilizacja, „władca zwierząt”; potrafi nie tylko zabijać, ale też leczyć, „najlepszy z lekarzy”; zawołany łucznik, związany ze stroną północną, ojciec Marutów, wojowniczych bóstw burzy i wiatru), czy nawet Śiwa (niszczyciel świata, pokrywający się popiołem i ludzkimi czaszkami; straszny tancerz; związany też z górami; spopielający spojrzeniem) [12][13].

Waju, hinduski bóg wiatru, woźnica gromowładnego Indry, najszybszy z bogów; także dawca bogactw (koni, bydła); podarował łuk i strzały Kali [13]; źródło: en.wikipedia.org

Święty Teodor (Todor)

Oficjalny życiorys:

Na początku IV w. był żołnierzem w armii cesarza rzymskiego Maksymiana, w Azji Mniejszej. W czasie prześladowania chrześcijan odmówił złożenia ofiary bogom. W czasie, który otrzymał do zastanowienia się, podpalił świątynię (Kybele). Ujęty, został poddany torturom i spalony na stosie [6][14].

Wyobrażenie ludowe

W cerkwi prawosławnej wspomina się go 17 II st. st., ponadto związany z nim jest pierwszy tydzień postu wielkanocnego (bułg. łuda nedelja „szalony tydzień”), a zwłaszcza sobota w tym tygodniu (tzw. todorowa sobota). To właśnie z tym tygodniem są związane pełne grozy wierzenia…

Potrafi przybierać różne postacie. Niekiedy zjawia się jako młody mężczyzna ze złotym zębem i obciętym nosem, kiedy indziej przybiera postać wilkołaka lub karakondżuła¹. Jest kulawy. Wyłania się spośród mogił razem z wampirami, wilkołakami i karakondżułami. Obchodzi wieś, tratując lub bijąc pałką tych, którzy nie wrócili do domu po zachodzie słońca. Wyobrażany też jako jeździec na białym koniu – włada świtą „todorców” (też todorowe konie, święci najeźdźcy). Todorcy to niewidzialne, kulawe konie albo ludzie-konie, z ogonami lub końskimi zębami. Tratowali ludzi nocą, a rano człowiek zapadał na zdrowiu, a na ciele miał ślady kopyt. Bywało gorzej, opowiadano że mogą rozpruć brzuch i związać jelita w supeł albo okręcić dookoła drzewa. Wołosi widzieli w nich duchy zmarłych. Poza niewychodzeniem z domu po zachodzie słońca, starano się chronić przed nimi, pozostawiając im nieco ziarna i obracając wszystkie przedmioty w domu. Unikano przechodzenia pod odsłoniętym otworem dymnym, bo stamtąd miały spuszczać się „konie św. Teodora” [5][15].

Z okresem przełomu zimy i wiosny związane były u Słowian Południowych liczne zakazy o charakterze zadusznym – liczono się z możliwością obecności dusz przodków, dlatego zostawiano na noc jedzenie na stole, nie snuto nici, żeby nie „zasnuć drogi” przodkom, nie zamiatano, żeby nie zabrudzić przodkom oczu, nie szyto, żeby nie pokłuć duszom oczu. Jednak todorcy to nie zwykłe dusze, i konieczne były specjalne środki ostrożności w czasie „todorowego tygodnia” [5].

Również u Hucułów istniał zakaz przędzenia w pierwszym tygodniu postu (nazywanym Fedorowica), gdyż w przeciwnym razie nie udałyby się len i konopie. Żeby obejść zakaz, wykonywano rytuał „zawijania Fedora”. Każdego wieczora brały kijankę do prania, owijały koszulą i kładły w kącie przy piecu. Mówiły wtedy: Uże-sz Fedora zawyły, aby ny wygiŭ, jak budemo priesty. Jak by ne zawyŭ Fedora, to by ne ŭrodyły konopni y łen, to by ny buło szmaky. Według innego huculskiego zwyczaju, w wigilię św. Teodora nie zapalano światła w izbie, albo jedynie tak, żeby światło nie padało w kąt, na posłanie. Tłumaczyło się to: haczamy treba zakryty jajc’a Fedorowy. [5]

Nie zawsze jednak św. Teodor był malowany w tak czarnych barwach. Mówiło się, że przywdziewa dziewięć kożuchów i idzie prosić Boga o nadejście wiosny. Uważany był za opiekuna zwierząt, głównie koni (por. święty Błażej-Włas na Rusi w podobnym okresie). Święto Teodora obchodzono jako „końską wielkanoc/sławę/święto” (wsch. Serbia, Bułgaria). Wypiekano specjalne pieczywo, odbywały się procesje konne. Nie pozwalano dzieciom wychodzić na ulicę, żeby ich konie nie zabiły kopytami w przeciągu roku. Urządzano konne zawody. Czasami zawodnicy objeżdżali konno cmentarz lub przywdziewali maski i wywracali odzież na nice. W zachodniej Bułgarii (Bureł) kilkunastoosobowe grupy mężczyzn obchodziły z końmi domy, śpiewając o tym, jak św. Teodor podkuwa konie, a jego siostra podaje mu gwoździe, a wszystko, żeby urodziło się zboże. We wschodniej Serbii kawalkada jeźdźców objeżdżała cerkiewny dziedziniec, a następnie każdy objeżdżał swoje pola, winnice i zagrody. W Bułgarii wypiekano obrzędowy chleb nazywany m.in. bogowica, turta, sw. Todor, na który kładło się ząbki czosnku, wyłuskane orzechy włoskie, sól. Ludzie biegali, podskakiwali i naśladowali rżenie koni, żeby wspomóc rozmnażanie się koni oraz żeby młode kobiety rodziły dzieci w przeciągu roku. Kobiety myły włosy, żeby były gęste, mocne i długie jak końskie ogony [15].

W południowej Serbii sobota pierwszego tygodnia postu wielkanocnego była świętem bydlęcym (volovska slava). Właściwie poświęcona była żonie św. Teodora (Todoricy). W północnej i wschodniej Serbii uprzątano śmieci z podwórza i palono ogniska, żeby odgonić żmije [15].

Skąd się wzięła postać św. Teodora w ludowym ujęciu? Czy miała jakiś przedchrześcijański odpowiednik (albo łączy cechy kilku takich odpowiedników)? Nie znalazłem prób odpowiedzi na to pytanie. Jednak podobieństwo do dzikich łowów Odyna oraz do patrona bydła św. Błażeja daje do myślenia…

Friedrich W. Heine, Wodans wilde Jagd (Dzikie łowy Wodana), 1882; źródło: en.wikipedia.org

Podsumowanie

Przełom zimy i wiosny to dla Słowian niebezpieczny okres, gdy zniszczeniu ulega stary porządek a rodzi się nowy. Kosmiczne siły nie działają w zwyczajny sposób, co nie sprzyja ludzkim przedsięwzięciom. To, co rodzi się, wykluwa, kiełkuje w tym okresie, jest skazane na degenerację względnie nabiera niesamowitych właściwości. Np. Huculi wierzyli, że można sprawić, że z jaja zniesionego w dzień Zwiastowania powstanie Juda, czyli czart pozostający na służbie u człowieka. Konkretne daty, które uważano za szczególnie pechowe, były różne na różnych obszarach (np. dzień św. Kasjana, Zwiastowanie, dzień św. Walentego, początek postu wielkanocnego) [5].

Przypisy

¹karakondżuł to nocny demon z wierzeń ludów bałkańskich, przybierający postać pół-człowieka, pół-konia, różnych zwierząt (nawet wielbłąda), człowieka z żelaznymi zębami i rogami itd. Czasem przejawia się jako wiatr lub głos. [8]

Bibliografia

[1] Borys A. Uspieński, Kult św. Mikołaja na Rusi. Wydawnictwo KUL, Lublin 1985

[2] Tadeusz Lehr-Spławiński, Kazimierz Polański, Słownik etymologiczny języka Drzewian połabskich. z. 1. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław-Warszawa-Kraków 1962

[3] Zygmunt Gloger, Obrzędy rolnicze. Dożynki czyli wieniec [w:] Kłosy, 1879

[4] Vitomir Belaj, Hod kroz godinu. Golden marketing-Tehnička kniga, Zagreb 2007

[5] Tatjana Aleksiejewna Agapkina, Mifopoeticzeskije osnowy sławianskogo narodnogo kalendaria. Wiesiennie-letnij cikl. Izdatielstwo Indrik, Moskwa 2002

[6] Vera Schauber, Hanns Michael Schindler, Ilustrowany leksykon świętych.Wydawnictwo Jedność

[7] Jelena L. Madlewskaja, Kasjanow dień https://web.archive.org/web/20140119102750/http://www.ethnomuseum.ru/section62/2092/2088/4045.htm

[8] S. M. Tołstaja (red.), Sławianskaja mifologija. Encikłopediczeskij słowar´. Mieżdunarodnyje otnoszenija, Moskwa 2002

[9] S. W. Maksimow, Nieczistaja, niewiedomaja i kriestnaja siła. Towariszczestwo R. Golike i A. Wilborg, Sankt Petersburg 1903

[10] Barbara Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne. MUZA s.a., Warszawa 2005

[11] L. W. Sokołowa, Stribog [w:] O. W. Tworogow (red.), Encikłopedija „Słowa o połku Igoriewie”, Institut russkoj litieratury RAN, 1995

[12] J. M. Meletinskij (red.), Mifołogiczeskij słowar´. Izdatielstwo «Sowietskaja encikłopedija», Moskwa 1990

[13] Andrzej M. Kempiński, Słownik mitologii ludów indoeuropejskich. Kantor Wydawniczy SAWW, Poznań 1993

[14] Francis Mershman, St. Theodore of Amasea [w:] Charles G. Herbermann et al. (red.), The Catholic Encyclopedia. The Encyclopedia Press Inc. Nowy Jork 1913 https://en.wikisource.org/wiki/Catholic_Encyclopedia_(1913)/St._Theodore_of_Amasea

[15] S. M. Tołstaja (red.), Sławianskije driewnosti. Etnolingwisticzeskij słowar´, t. 5. Mieżdunarodnyje otnoszenija, Moskwa 2012


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *